Historia Bursztynu

Bursztyn bałtycki to kopalna żywica, której wiek ocenia się na 40-50 milionów lat. Pierwotnie uważano iż drzewem żywicodajnym była sosna Pinus succinifera. Obecnie coraz bardziej powszechny staje się pogląd, że żywica była wydzielana przez kilka gatunków drzew szpilkowych przy dominującym udziale jednego z nich. Lasy bursztynodajne zajmowały teren dzisiejszej Skandynawii i Morza Bałtyckiego. Następnie żywica była transportowana rzeką, której ujście znajdowało się na wprost dzisiejszego wybrzeża Bałtyku i stopniowo zamieniała się w bursztyn. Najstarsze oszlifowane i wygładzone płytki bursztynowe znalezione zostały na Wysoczyźnie Leszczyńskiej. Datowane są na epokę paleolitu (40000 – 10000 r p.n.e.), czyli schyłek epoki lodowcowej. Jantar towarzyszył więc człowiekowi od prapoczątków jego obecności na kuli ziemskiej. W Polsce najwięcej pracowni bursztynowych znajdowało się na terenie Gdańska i Kurpii. Z bursztynu wykonywano sekretarzyki, pudła, figurki, mozaiki. Bursztyn był modny w całej Europie. We Włoszech już w II wieku p.n.e. pracowały słynne pracownie bursztynnicze. Sercem włoskich rzemieślników była Aquilea, skąd dostarczano wyroby na dwór cesarski do Rzymu.

Bursztyn ceniono także za właściwości magiczne i lecznicze. Równie lubiany był jantar wśród starożytnych Egipcjan i Arabów, którzy nazywali go anbar. Na wybrzeżach Morza Śródziemnego bursztynu było jednak jak na lekarstwo. Karawany kupieckie ruszały więc na szlak bursztynowy, zwany też „jantarową ścieżką”. Znane są trzy starożytne szlaki, którymi podążali amatorzy bursztynu. A trzeba przyznać, że byli to niezwykle odważni śmiałkowie. W tamtych czasach podróżowanie wiązało się nieodmiennie ze spotkaniami z różnego rodzaju łupieżcami, złodziejaszkami, bandytami i piratami.

Najsłynniejszym dziełem gdańskich bursztynników była na pewno Bursztynowa Komnata. Stworzono ją na zamówienie króla Fryderyka Wilhelma I, który umieścił ją w swym pałacu Mon Bijou. Na „bursztynową komnatę” składało się wiele elementów — kartusze, ramy obrazów, medaliony, herby, płaskorzeźby przedstawiające sceny biblijne, wreszcie posągi bogiń rzymskich Minerwy i Pomony. Dekoracja bursztynowa była wspaniałym dziełem sztuki. Jej powierzchnia wynosiła 55 metrów kwadratowych.

W 1717 r. przyjechał do Berlina Piotr Wielki wraz z dworem. Chciwy car, gdy tylko ujrzał komnatę, od razu zażądał jej dla siebie. Choć niechętnie, Niemcy oddali ją carowi. Komnata spakowana do 18 skrzyń pojechała do Rosji. Tam przez 38 lat prezentowana była to tu, to tam, jednak nikt nie znalazł dla niej właściwego miejsca. Jak się okazało – Piotr Wielki zupełnie o niej zapomniał. Dopiero w 1743r. za sprawą carycy Elżbiety i włoskiego architekta Bartolomeo Francesco Rastrelliego komnata najpierw trafiła do Zimowego Pałacu, a następnie do Carskiego Sioła.

Sala, w której umieszczono komnatę, była większa niż oryginalna. Zatrudniono więc rzemieślników, aby uzupełnili ją o dodatkowe dekoracje. Były to m.in. mozaiki z rzadkich gatunków drewna, zwierciadła zdobione drogimi kamieniami oraz elementy bursztynowe wykonane przez rzemieślników z Królewca. Prace ukończono w latach 70-tych XVIII wieku. W tym kształcie komnata przetrwała ponad 150 lat.

W czasie drugiej wojny światowej po utracony skarb zgłosili się Niemcy. W 1942 roku spakowali ją i wywieźli do zamku w Królewcu. Z obawy przed bombardowaniami w 1944 r. komnata została jednak z powrotem spakowana do skrzyń. Tak leżała do kwietnia 1945 r. Tu ślad po komnacie się urywa. Prawdopodobnie spłonęła ona w czasie pożaru Królewca w 1945 r. Są jednak tacy, którzy nie uwierzyli w tę wersję wydarzeń i do dziś szukają jej w Europie.

Pod koniec lat 70-tych XX wieku w Carskim Siole (przemianowanym w czasach ZSRR na Puszkino) rozpoczęto próby rekonstrukcji zaginionego skarbu. Nowa Bursztynowa Komnata przyciąga dziś miliony turystów z całego świata.

Obecnie największe eksplorowane złoża bursztynu znajdują się w okolicach półwyspu Sambijskiego (Obwód Kalinigradzki).

Źródło: Amberland